Co zobaczyć w Jordanii?

pustynia wadi rum
freedom forest girl nature

Spanie w beduińskich namiotach, zachody słońca na pustyni, wspaniała gościnność Jordańczyków i ciemna strona Petry. Czy to prawda, że Jordania to państwo słońca i czerwonego piasku? Co jest przereklamowane, a co naprawdę warto zobaczyć w Jordanii?

Dlaczego Jordania? Plan wycieczki.

Zacznę od tego, że ta wycieczka obejmowała dwa państwa-Jordanię i Izrael. Ten post poświęcam tylko Jordanii. O Izraelu będzie osobny.🐺

Loty do Jordanii i Izraela są tanie, a pogoda we wrześniu jest idealna. Oprócz tego, Petra jest cudem świata, a Tel Awiw i Jerozolimę po prostu trzeba odwiedzić.

Spędziliśmy 3 dni w Jordanii. Przekroczyliśmy pieszo granicę jordańsko-izraelską. Kolejne 3 dni byliśmy w Izraelu.

Dzień 1.

– przylot do Ammanu, wypożyczenie auta

– Morze Martwe

– nocleg w Wadi Musa

Dzień 2.

– Petra

– wieczór w Wadi Rum

Dzień 3:

– Jeep Tour w Wadi Rum

Dzień 4 rano:

– dojazd do Akaby

– przekroczenie granicy jordańsko-izraelskiej

Bezpieczeństwo w Jordanii.

Oczywiście, mieliśmy wątpliwości. Według Ministerstwa Spraw Zagranicznych jest to państwo zagrożone terroryzmem. Odradza ono podróże na pograniczu z Syrią i Irakiem. Zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności na terenie całego kraju.

Wierzcie lub nie, mimo wszystko, czuliśmy się tam bezpiecznie. Jedynym słabszym momentem był według mnie pierwszy dzień podróży. Jechaliśmy drogą King’s Highway, kiedy nagle droga była zasypana piaskiem, a na środku stał znak “Road Closed”. Znaleźliśmy inną drogę, która prowadziła przez lokalne miasteczka. Właśnie wtedy dzieciaki postanowiły porzucać w nasze auto kamieniami. Na szczęście nic złego się nie stało.

Co jakiś czas były też kontrole policyjne, na których zatrzymywano każde auto. Pytano nas, z jakiego kraju jesteśmy, lub gdzie jedziemy. Gdy tylko mówiliśmy, że jesteśmy z Polski, od razu nas przepuszczano.

Mimo wszystko gościnność Jordańczyków wynagrodziła zamartwianie się o bezpieczeństwo. Jasne, należy zachować ostrożność, jednak nie ma czym się przejmować na zapas.

Internet w Jordanii.

Opłaca się kupić kartę SIM na lotnisku w Ammanie. Po drodze czasami ciężko spotkać inne auto lub kogoś, kogo można spytać o drogę. Warto mieć stały dostęp do Internetu i map. Mieliśmy ze sobą router, więc kupienie jednej karty SIM z 10 GB za około 15 jod (czyli około 80 zł) spokojnie wystarczyło nam na te 3 dni.

Wiza do Jordanii i Jordan Pass.

Wiza do Jordanii kosztuje 40 jod (czyli około 220 zł). My jednak kupiliśmy Jordan Pass za 75 jod. W cenie była wiza, wejście do Petry (które normalnie kosztuje 50-55 jod) i do innych atrakcji. Warunkiem jest jednak spędzenie trzech nocy w Jordanii (u nas jedna noc w Wadi Musa i dwie noce w Wadi Rum). Kupienie Jordan Pass było dobrym wyborem.

Pieniądze w Jordanii.

Ogólnie płatności kartą raczej nie istnieją. W Łodzi wymieniliśmy pieniądze na dolary amerykańskie potrzebne na cały wyjazd. Na lotnisku w Ammanie część wymieniliśmy na dinary jordańskie. Polecamy zrobić to w banku, który znajduje się na lotnisku, bo pobiera najniższą prowizję. Znajduje się on obok wypożyczalni aut, przy samym wyjściu z lotniska. Resztę pieniędzy wymieniliśmy na szekle izraelskie w Akabie w Jordanii.

Gorące Morze Martwe.

Na lotnisku w Ammanie wypożyczyliśmy auto z Entreprise. Rezerwację zrobiliśmy przed wyjazdem przez Internet. Następnie pojechaliśmy nad Morze Martwe. W planach mieliśmy oddać auto na południu Jordanii w Akabie i musieliśmy dopłacić za to 16 jod (około 87zł). Wszystko poszło bardzo sprawnie, a droga do Morza Martwego trwała około 1h.

Aby wykąpać się w Morzu Martwym, wjechaliśmy na Amman Beach (wejście aż 20 jod na osobę). Koniecznością jest dostęp do prysznica, bo skóra po kąpieli NAPRAWDĘ SZCZYPIE. Nie polecam mieć żadnej ranki na palcu ani golić nóg w ten sam dzień. 😁 Morze Martwe jest tak mocno zasolone, że nie żyją w nim żadne ryby ani nawet bakterie. Poza tym woda jest ciepła jak powietrze, więc nie liczcie na ochłodzenie. Na terenie Amman Beach było czysto, dostępne były też szafki i dwa baseny. Mimo ceny, warto zobaczyć Morze Martwe w Jordanii.

Po relaksujących kąpielach wodnych czekało nas jakieś 300 km drogi na południe. Jechaliśmy King’s Highway, która prowadziła przez kręte drogi w górach i lokalne wioski (z całego serca polecamy wziąć porządne auto i pamiętać o zapasie benzyny!). Widoki były ładne, jednak nie mieliśmy czasu na zatrzymywanie się i podziwianie, bo gonił nas czas.

Nocowaliśmy w Wadi Musa w Petra Capsules Hostel. Rezerwację zrobilismy na booking.com, a za noc za zapłaciliśmy 13 jod na parę (około 71 zł). Było naprawdę wygodnie, bo w kapsułach jest dużo miejsca. Pomieszczenia są klimatyzowane. Auto zaparkowaliśmy na ulicy pod hostelem.

Czy warto jechać do Petry w Jordanii?

Rano ruszyliśmy do Petry. Teren Petra Archeological Park jest dosyć duży. Do przejścia jest spory kawałek drogi, w dużej części w pełnym słońcu, przez piach i kamienne schody. Zarezerwujcie sobie kilka godzin na jej zwiedzanie, weźcie dużo wody i jakieś jedzonko.

Miasto Petra była stolicą Nabatejczyków od III w p.n.e. do I w. n.e. Znajdowała się pomiędzy dwoma szlakami handlowymi. Była dla ludzi upragnionym przystankiem w marszu i miejscem na zarobienie pieniędzy. W mieście Petra są do zwiedzenia liczne grobowce i świątynie.

Petra naprawdę robi wrażenie, ale szczerze mówiąc, prawdopodobnie już tam nie wrócę. Wszystko przez znęcanie się nad zwierzętami. Osiołki, wielbłądy i konie są traktowane w okrutny sposób. Zrezygnowanie i smutek w oczach tych zwierząt zapamiętam na długi czas.

petra jordania

Według mnie najważniejszą i najpiękniejszą atrakcją Petry jest Al-Chazna Skarbiec Faraona). To naprawdę warto zobaczyć. Najdalej od wejścia oddalony jest Klasztor Ad-Dajr. Trochę żałowaliśmy naszej wędrówki tam. Mimo tego, że to Instagramowy hit i na żywo też robi wrażenie to obraz po drodze całkowicie zmienił nasz stosunek do Petry.

Napisałam o tym osobny post. Zajrzyjcie i podzielcie się swoją opinią.

Czy odzyskaliśmy auto zostawiając je pod domem Beduina?

Po zwiedzaniu Petry pojechaliśmy w stronę Wadi Rum – czerwonej pustyni. Spędziliśmy dwie noce w obozie Beduinów. Na booking.com jest ich wiele do wyboru. To był nasz. Wjeżdżając na teren pustyni musieliśmy zostawić auto w miasteczku pod domem Beduina – Salema, który prowadził obóz. Trochę się baliśmy zostawić je w takim miejscu. Zobaczcie sami dlaczego. 😁

Wpakowaliśmy się na Toyotę Salema, który zwiózł nas do obozu. Byliśmy bez jedzenia, jedynie ze zgrzewką wody i plecakami. Od tego momentu byliśmy całkowicie zdani na Beduinów.

W ofercie naszego obozu w cenie było śniadanie i kolacja. Za namiot dwuosobowy za jedną noc zapłaciliśmy 9 jod (czyli około 49 zł). Ciężko nam było uwierzyć, że w cenie jest jedzenie, ale zaryzykowaliśmy. I to była najlepsza decyzja na świecie!

Pustynne przygody.

Spanie na środku pustyni, brak zasięgu, jedzenie Beduińskich potraw i rozmowy przy ognisku. Dla takich przeżyć warto podróżować!

Byliśmy u Beduinów dwie noce, więc postanowiliśmy wykupić sobie wycieczkę Jeepem z lunchem. Nie nastawiałam się na nic nadzwyczajnego. Toyota Salema ledwo odpalała i naprawiali ją godzinę przed wycieczką. Dobrych kilka lat temu widziałam już pustynię i jeździłam Jeepem po Saharze, więc mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak była ona pozytywnym zaskoczeniem! Widoki były niesamowite, widzieliśmy oazy, kaniony, wydmy. Kierowca zadbał o to, żeby zabrać nas na zachód słońca w miejsce, w które przyjeżdża ze swoją rodziną. Naprawdę było warto.

Warunki w obozie Beduinów.

Zostaliśmy cudownie ugoszczeni przez Beduinów, a jedzenie było pyszne. Weganie naprawdę nie mają się o co martwić – przynajmniej w obozie Salema. Każdy posiłek był podany w formie szwedzkiego stołu. Do wyboru były hummusy, pasty z czosnku, gulasz warzywny, sałatka, pity, ryż, pieczone ziemniaki z cebulą, pasta z bakłażana, woda i herbata. Był też ser i kurczak na kolację. Wieczorami siedzieliśmy przy ognisku, podawano nam beduińską herbatę. W obozie było super czysto, łazienka była lepsza niż w hostelu. Nie martwcie się też o dostęp do wody. Naprawdę warto zobaczyć pustynię Wadi Rum i poznać życie Beduinów.

Trzeciego dnia z samego rana pojechaliśmy do Akaby zostawić auto. Następnie wymieniliśmy resztę jordańskich dinarów na szekle izraelskie w kantorze. Na granicę jordańsko-izraelską dojechaliśmy taxówką.

Opis przejścia granicznego Jordania-Izrael opiszę w kolejnym poście.

jedzenie wadi rum pustynia
jedzenie wadi rum

Jedzenie w Jordanii.

Z tego co zauważyliśmy to Jordańczycy nie jedzą dużo mięsa. Królują u nich warzywa, liczne pasty i pity wypełnione falafelami, tahini i warzywami.

Jeżeli chodzi o jedzenie w sklepach, to nie ma co liczyć na nic konkretnego (nie mówię o Ammanie, bo tam nie byliśmy). Po drodze były tylko lokalne sklepiki, oczywiście bez wywieszonych cen. W większości były tylko suche produkty takie jak fasola, ciecierzyca. Do zjedzenia “na teraz” były tylko czipsy i orzeszki (drogie). Polecam Wam kupić w Polsce jakieś batony, daktyle, orzechy.

Z drugiej strony jedzenie na pustyni Wadi Rum u Beduinów bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Było pysznie, wegańsko i wegetariańsko (na kolację był też kurczak).

W barach i knajpach zawsze możecie też liczyć na falafele, hummus i frytki. Ja raz jadłam w takim barze tortille z falafelem, warzywami i frytkami za około 5 jod.

jedzenie jordania

Podsumowując, co warto zobaczyć w Jordanii?

Punktem wycieczki, którego nie można ominąć jest zdecydowanie Wadi Rum. Kontakt z przyrodą, odcięcie się od Internetu, spanie w namiotach, zachody słońca na pustyni, palące słońce. Było magicznie i będę to wspominać przez długie lata.

Nauczyłam się też, że Internet i influencerzy to jednak podłe bestie. Nie ma co wierzyć w każde zdjęcie i każde słowo przeczytane w Internecie. Dla osób wrażliwych, empatycznych wizyta w Petrze może nie być przyjemna.

Naprawdę polecam Wam podróż do Jordanii. Nie ma się czego bać. Wystarczy wypożyczyć auto, mieć dystans do panującego sposobu jazdy, uśmiechać się do sprzedawców próbujących wciskać drogie pamiątki i podziwiać przepiękną naturę. 🙂

Planujecie wyjechać do Jordanii lub już tam byliście? Macie jakieś pytania, przemyślenia lub chcielibyście się dowiedzieć czegoś więcej? Piszcie śmiało w komentarzach lub na maila. 🙂

Subskrybuj!

Wyślę Ci listę 10 tanich, wegańskich przekąsek, które warto zabrać w podróż i będę informować o nowych postach. 🐨

Zgadzam się na przechowywanie danych osobowych i przetwarzanie ich w celu kontaktu przez administratora Meet Without Meat. Nie udostępniam danych osobom trzecim.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *